Takiego zakończenia pierwszego dnia „W Cieniu Spalonego Dworu” chyba nikt się nie spodziewał!
Na scenie przy Wielofunkcyjnym Centrum Kultury Wiejskiej w Łękach Dukielskich pojawili się chłopcy z Rogów – Podkarpacie – THE LANE!
Młodzi, pełni energii i przede wszystkim tworzący swoją własną muzykę i piszący własne teksty. To nie był zwykły koncert – to była prawdziwa dawka rockowej energii, która porwała publiczność! 



I był w tym koncercie jeszcze jeden wyjątkowy wymiar…
Zespół wybrał prof. Franciszek Leśniak a my zaakceptowałyśmy ten wybór z radością. Dlaczego?

Bo wszyscy członkowie The Lane to chłopcy z okolicznych wsi. A my zapraszając ich chcemy podkreślić, że polska wieś współczesna to nie tylko folklor, kapele ludowe, disco polo, ale że mieszka tu także młodzież o innych gustach muzycznych. Dlaczego nie koncert chopinowski, dlaczego nie jazz, dlaczego nie rock, dlaczego z poezją nie uniwersalny poeta Józef Baran! Jeśli tej młodzieży nie zauważymy, nie pokażemy, nie przyciągniemy, tylko pozostaniemy w skansenie, to młodzi z tych wsi uciekną. Przy czym przed koncertem Trendy Radio nagrało z nimi rozmowę o historii, przodkach, genach, marzeniach – no właśnie GEN MARZENIA! Fenomenalny fragment z ostatniej książki Józefa Barana, którą właśnie czytam:
Gen marzenia należy do tych naszych przedziwnych wyróżników, odróżniających nas od reszty świata fauny i flory. Gen marzenia zdopingował nas do stworzenia sztuki, do odkryć, wynalazków, do ciągłego przekraczania horyzontów wiedzy. /…/ Gen marzenia (nie mylić z biernym marzycielstwem) popchnął nas na szlaki ewolucyjnego zdobywania kolejnych szczytów, pokonywaniu granic, przełamywania barier własnego ograniczenia.
Tak, Debata, którą zorganizowałyśmy miała bardzo głęboki wymiar. Ci chłopcy też realizują swoje marzenia. Czy z tych wsi uciekną? Być może, ale dobrze byłoby, aby wracali. Poeta Józef Baran, Prof. Franciszek Leśniak i inni też byli takimi chłopcami, którzy realizowali swoje marzenia. Teraz My wsioki wracamy do swoich średniowiecznych arkadii z bagażem doświadczeń, talentów i zawiązanych wyjątkowych przyjaźni. Prof. Bolesław Faron świetnie to nazwał we wstępie do książki Józefa Barana o rodzinnym Borzęcinie: tworzymy „kult małych ojczyzn”. Atrakcyjnych historycznie, kulturowo ale i przyjaznych turystycznie. Chcemy, aby zauważono, że polska wieś jest wspaniale różnorodna. I nie mieszkają tu tylko ludzie ulepieni przez PRL z najgorszych cech chłopskich i szlacheckich z uszkodzonym kodem pokoleniowym.
Ale najważniejsze: tak z chłopskiego jak i szlacheckiego pokolenia, które wyrosło w cieniu spalonych dworów coraz więcej jest osób o wrażliwości ponad stanowej, a wśród nich takie, które ratują jedyny ocalały zabytkowy dwór w okolicy. Kiedyś element polskiej wsi, który pełnił funkcję ośrodka gospodarczego, kulturotwórczego i oświatowego.
Jolanta van Grieken-Barylanka
Dorota Chilik


